Zostałam szatynką! Wiosenna metamorfoza włosów
Uroda

Zostałam szatynką! Wiosenna metamorfoza włosów

13 maja, 2019

Zima odcisnęła ogromne piętno na moich długich blond włosach! Trochę nam już było ze sobą niewygodnie więc jedynym słusznym dla mnie rozwiązaniem było ukrócenie problemu:) Tak też zrobiłam i ani przez sekundę nie pożałowałam swojej decyzji. Wiosenna metamorfoza włosów jest wręcz obowiązkowa po każdej zimie.

Bycie blondynką bywa męczące

Nie tylko cieńsze i plączące się włosy na końcach skłoniły mnie do „ostrego cięcia”. Długie i w dodatku blond włosy wymagają bardzo przemyślanej i świadomej pielęgnacji. Byłam nimi już zmęczona i miałam ogromną ochotę na zmianę. Brak objętości też pomógł mi podjąć decyzję o ścięciu włosów.

Trzeba postawić sprawę jasno! Cienkie i długie włosy to nie zawsze połączenie idealne. Często wyglądałam po prostu nijak. Potrzebowałam zmiany! Natychmiast!

15cm to dla mnie sporo, tym bardziej, że zawsze marzyłam o długich włosach! Kiedyś były totalnie poza moim zasięgiem ze względu na regularne farbowanie i nieodpowiednią pielęgnację. Rozjaśniane blond włosy wymagają świadomych i regularnych zabiegów pielęgnacyjnych. W przeciwnym razie są suche i matowe. Wspominałam Wam już wielokrotnie, że moje włosy uratowały naturalne oleje. Przestały się kruszyć i nie zapomnę mojego zachwytu porównywalnego do odkrycia Ameryki. W końcu znalazłam sposób na te nieposkromione „piórka”. Nacieszyłam się długimi włosami i przy okazji też zmęczyłam więc wiosenna metamorfoza to było coś czego potrzebowałam!

Zostałam szatynką! Wiosenna metamorfoza włosów
Zdjęcia w świetle dziennym

Zmiana pielęgnacji

Lubię naturalną pielęgnację i postanowiłam zrezygnować z silikonów. Było to dość odważne posunięcie biorąc pod uwagę, że silikony dają trochę przekłamany obraz stanu włosów. Tworzą na nich niewidoczny film, który tuszuje zniszczenia, ale tez zapobiega nowym uszkodzeniom. To też dzięki nim włosy są miękkie i dociążone. Ich efekt można przyrównać do makijażu, ale włosów. Silikony poza tym, że są syntetyczne i niekoniecznie można im przypisać działanie w zgodzie z akcją „zero waste”, to dla zniszczonych włosów są wybawieniem. Ja jednak zapragnęłam wyłożyć kawę na ławę i wyeliminowałam je z pielęgnacji (poza serum na końcówki). Skutek? Włosy okazały się w nie najgorszej kondycji, ale i tak pozostawiały wiele do życzenia, a żółty odcień doprowadzał mnie do szału!

Zdjęcie "przed" z salonu

Zostałam szatynką!

Obcięłam 15cm włosów i ochłodziłam kolor. Z każdym myciem włosy będą jaśniejsze. Szatynką jestem tylko na chwilę :) Zakładam, że efekt utrzyma się do miesiąca – półtora przy mojej częstotliwości mycia ich co 3 dni.

Uważam, że podjęłam dobrą decyzję i nawet zastanawiałam się nad bardziej radykalnym cięciem:) Nie do końca wiedziałam czego mogę się spodziewać, ponieważ po raz pierwszy zdecydowałam się zmienić kolor w salonie w Hiszpanii. Zawsze koloryzację przeprowadzałam w domu, a raz na kilka miesięcy oddawałam moje włosy w ręce sprawdzonego i profesjonalnego salonu z mojego rodzinnego miasta.

Wizyta ograniczyła się do ich pofarbowania i nałożenia nawilżającej maski Kerastase. Nie wykonałam żadnej regeneracji. Po obcięciu niemal 15cm włosów w końcu mogę się cieszyć mocnymi i zdrowymi końcówkami!

Pielęgnację bezsilikonową lub ograniczającą ich użycie do minimum zamierzam kontynuować. Opowiem Wam o niej nieco więcej za parę tygodni.

Ja jestem zachwycona zmianą i żałuję, że tak późno się na nią zdecydowałam. To prawda, że gdy kobieta decyduje się na zmianę fryzury zyskuje pewności siebie! To największa metamorfoza na jaką zdecydowałam się od wielu lat!

Jak Wam się podoba moja wiosenna metamorfoza włosów? :)

Zdjęcia w świetle sztucznym wykonane w salonie
Zostałam szatynką! Wiosenna metamorfoza włosów
Zdjęcie wykonane w świetle dziennym dzień po metamorfozie. Najlepiej oddaje kolor włosów.

Only registered users can comment.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.